Znaleźliśmy "Grafa Zeppelina"!

To miały być rutynowe pomiary batymetryczne złoża B3, potrzebne do wykonania mapy i aktualizacji planu ruchu na złożu. 11 lipca "St. Barbara" – statek badawczy "Petrobalticu" – wypłynął w morze z takim właśnie zadaniem. Kierownikiem rejsu był Andrzej Słaby ze Służby Geotechniki i Radiogeodezji, a "Barbarą" dowodził kapitan Marian Benkowski.
Normalna nawrotka statku przy takim czesaniu dna echosondą wynosi ok. 800 metrów. Ale może być trochę dłuższa, zwłaszcza gdy wiadomo, że w pobliżu granicy złoża leży na dnie jakiś obiekt, o który rybacy urywają sieci. Nawrotka może być dłuższa tym bardziej, że niektórzy nasi pracownicy to zapaleńcy tropiący – bardzo skutecznie! – wraki spoczywające na dnie Bałtyku. 12 lipca odkryli kolejny. Zbadali go echosondą wielowiązkową.
Następnego dnia, po dokładnym zapoznaniu się z materiałem pomiarowym, okazało się, że wrak ma aż 257 m długości, 31 m szerokości i wystaje 26 m nad dno morza.



Odkrywcy wraka próbują ustalić, co właściwie znaleźli. Andrzej Słaby nawiązuje kontakt z kolegami z Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej. Współdziałają ze sobą w ramach tzw. Grupy "WRAKI". Należą do niej m.in., Akademia Marynarki Wojennej, Urząd Morski, Instytut Morski, Centralne Muzeum Morskie, "Petrobaltic" S.A. i inne firmy. Głównym celem Grupy jest inwentaryzacja dna Morza Bałtyckiego.
Konsultacje z oficerami z Biura Hydrograficznego oraz poszukiwania w Internecie prowadzone przez odkrywców wraka po powrocie "St. Barbary" do bazy prowadzą do wniosku, że wymiary znalezionego obiektu i jego kształt odpowiadają z wielką dokładnością danym niemieckiego lotniskowca "Graf Zeppelin".



W Petrobalticu trwa dokumentowanie odkrycia, a tymczasem o niezwykle ciekawym znalezisku dowiadują się dziennikarze. Dla nich – ze względu na "Grafa Zeppelina" – to naprawdę wielka sensacja. W poniedziałek, 24 lipca, w Radiu Gdańsk pojawiają się pierwsze informacje o wraku, który może być zaginionym lotniskowcem. We wtorek podobne wiadomości przekazują gazety. Tego dnia "Petrobaltic" przeżywa prawdziwe oblężenie. Odkryciem interesują się wszystkie ogólnopolskie telewizje, prasa lokalna i krajowa, światowe agencje.
Zgłaszają się także hobbyści, np. Andrzej Fitt z Krakowa – miłośnik historii lotnictwa i II wojny światowej. Prosi o przesłanie obrazu wraka, rewanżuje się "przymiarką" rzutu okrętu na wrak.



25 lipca na akwen, gdzie znajduje się wrak, wpływa okręt hydrograficzny Marynarki Wojennej ORP "Arctowski". Badania prowadzone m.in. sonarem holowanym i pojazdem podwodnym potwierdzają wstępne rozpoznanie Andrzeja Słabego. – Ten sukces ma wielu ojców! – podkreśla Andrzej Słaby, który sławą odkrywcy chce się podzielić z całą swą ekipą ze Służby Geotechniki i Radiogeodezji: Andrzejem Kornelukiem, Danielem Krzyżanowskim i Andrzejem Puchałą. I prosi, żeby zaznaczyć, iż jest to także efekt znakomitej współpracy z Biurem Hydrograficznym Marynarki Wojennej.